Jak to z tą Polską było…

Scena I

Muzyka w tle:

W oddali widać 2 postacie – Anioła i Diabła. Są przyjaciółmi. Rozmawiają (gestykulują, pokazują coś sobie, uśmiechają się, śmieją się głośno), Anioł wpada na pewien pomysł. Rozglądają się, przybijają „piątkę”, podwijają rękawy, wyciągają zza pazuchy worki, rozkładają je, zbierają patyki i kamienie porozrzucane po scenie, wszystko wkładają do worków. Znajdują dwa długie patyki, Anioł znajduje kredę, którą wkłada do kieszeni. Zadowoleni pokazują sobie wzajemnie zebrane „skarby”, odchodzą w podskokach.

Scena II

Muzyka w tle:

Scena jest pusta, są jedynie dwa duże kamienie (Ew. pnie drzewa, konary drzewa). Z dwóch różnych stron wchodzą Anioł i Diabeł. Każdy z nich trzyma worek, podpiera się długim kijem. Rozglądają się.

Anioł: Ale tu pusto!!!

Diabeł: No! Równo i pusto. Przydałoby się coś zmajstrować.

Anioł: Co masz na myśli? Co chcesz zrobić z taką pustynią?

Diabeł chodzi w obie strony nerwowo, myśli, pomrukuje.

Anioł: Wiem!!! (z entuzjazmem i radością podskakuje do góry jak uderzony piorunem) Patrz co wymyśliłem!!! Rysuje kijem w powietrzu „granicę” tego co wymyślił, Diabeł nie rozumie. Anioł wyjmuje zza pazuchy kartkę i długopis, rysuje. Diabeł zrozumiał. Dzielą kredę na pół i wspólnie rysują na podłodze  granicę Polski. Obaj dumni stoją w środku i przyglądają się swojemu dziełu, poprawiają linię, zachwycają się.

Anioł: Tu zasiejemy las. (najpierw wskazuje miejsce, następnie wyciąga z worka nasiona, dzieli się nimi z Diabłem, obaj sieją las)

Diabeł: A tu (pokazuje po drugiej stronie) będzie puszcza! (Śmiech)

Po zasianiu siadają obaj na kamieniach (pniach drzew) i podziwiają swoje dzieło, zaczyna się pomiędzy nimi rywalizacja.

Anioł: Diabeł zobacz, u mnie już kiełkuje! Chodź tu, patrz i podziwiaj!

Diabeł: Aj tam, chodź lepiej tu, na moją stronę i posłuchaj jak moja puszcza szumi!

Obaj są zachwyceni swoim dziełem, jednak z zazdrością patrzą też na dzieło kolegi. Dłubią patykami w ziemi, Anioł wyjmuje spod kamienia błękitną wstążkę, rozwija ją, wącha, dotyka, zaczyna tańczyć. Diabeł pod drugim kamieniem też dostrzega podobną wstążkę, wyjmuje ją, ogląda, porównuje do wstążki Anioła.

Diabeł: Wyglądałyby jak rzeka. Tylko co, zrobimy tu dwie rzeki? Bez sensu. Jak będą dwie to muszą się nazywać. Ty to zawsze musisz coś wydłubać,  ja jak osioł robię to samo, a później myśleć trzeba…

Anioł: Nie narzekaj! Już wiem, moja to będzie Wisła. Ależ ona jest dłuuuuga… (Uklada na mapie Wisłę)

Diabeł: Moja też nie jest gorsza, moją rzekę nazwę Odra.

Obaj poprawiają kształt swoich rzek, kiedy Anioł jest u dołu zaczyna nasłuchiwać.

Anioł: Słyszysz?

Diabeł: Nie.

Anioł: Ktoś jedzie na koniu?

Diabeł: Głupi Ty! Przecież jeszcze nie stworzyliśmy zwierząt i ludzi!!!

Anioł: Trzęsienie ziemi chyba, nogi mi się trzęsą!!!

Diabeł dłubie patykiem w ziemi w miejscu, które wskazywał Anioł. Obaj zdziwieni patrzą w stronę kamery. Po chwili tam gdzie dłubał widać dziury.

Anioł: Co to takiego?

Diabeł: Nie wiem, ktoś pod nami dołki kopie? Ale po co? (Spanikowany) Jesteśmy straceni. Co teraz Anioł? Co z nami będzie?

Anioł: (Potrząsa Diabłem) Uspokój się!!! Przestań się mazać, zaraz zrobimy z tym porządek. Dawaj tu swój worek, mam pomysł!

Przynoszą bliżej swoje worki, wyciągają z nich kamienie, które układają w dziurach aż powstaną stożki – góry. Zmęczeni po ciężkiej pracy  siadają przy kamieniach, ocierają pot, wachlują się, piją wodę z rzeki.

Anioł: Ale upał!!!

Diabeł: No. Skwar prawie jak w piekle, hehehehe!!!

Anioł (przestraszony): Diabeł…, ja chyba znowu coś słyszę… coś szumi…

Diabeł: To nic nowego, (z dumą pokazuje) przecież to moja puszcza!

Anioł: Nieeeee. To coś zupełnie innego, inaczej pachnie.

Zza kurtyny wyciągają delikatnie niebieską folię (morze), układają u góry swojego dzieła, wchodzą pomiędzy „fale”, pływają, chlapią się.

Anioł: Oj Diabeł, jak mi dobrze!

Diabeł: Co za ulga, cudownie!

Anioł: To coś też musimy jakoś nazwać. Tylko jak? Musi być jakoś tak dostojnie. …………… No myśl, pomóż mi nazwać to coś, co jest niebieskie, duże, mokre i słone…

Diabeł: Może…. Hmmm ….  Albo nie ……… A może…. Morze!!!

Anioł: Jakie morze???

Diabeł: Jak to jakie? Morze Bałtyckie!!!

Anioł nie jest zachwycony tą nazwą, ale ostatecznie przystaje na to. Obaj wychodzą z wody, wykręcają ubranie, siadają na środku sceny oparci plecami.

Anioł: Wiesz, chyba znowu Cię zmartwię. Nie chcę Cię zamęczać, ale musimy jeszcze trochę pomyśleć.

Diabeł: Anioł, Ty mnie wykończysz!

Anioł: Dobra, nie marudź, zamknij oczy i powiedz mi 6 liter alfabetu, nie ważne jakich.

Diabeł: Ot wymyślił, phi…. No ale ok., uważaj, mówię: (bardzo szybko, niezrozumiale)  LPDNOA, hehehe.

Anioł: Cooooooo? DONPLA?

Diabeł: Hahaha, nawet powtórzyć nie umie: POLAND. Oooo, ja też nie umiem tego powtórzyć.

Anioł: Ha, jesteś genialny. POLAND, tak będzie się nazywała ta nasza ziemia. (Ściska Diabła)

Diabeł: Dobra już dobra, przestań, wystarczy tych czułości. Ale tak, zgadzam się z Tobą, jestem genialny. Wymyśliłem nazwę dla naszej krainy. Nie sądzisz, że trzeba tu trochę posprzątać, ozdobić co nieco tą naszą POLAND?

Anioł potwierdza kiwnięciem głowy. Wyjmują każdy ze swojego worka zmiotkę, grabki, łopatki, którymi sprzątają. Następnie sadzą kwiaty. Diabeł nuci coś pod nosem, strasznie fałszuje.

Anioł: Wiesz, myślę, że jest tu za cicho.

Diabeł zaczyna głośniej śpiewać. Anioł zasłania uszy, następnie ucisza Diabła.

Anioł: Nie, nie!!! To na pewno nie to. Poszukajmy jeszcze w tych naszych workach, tam musi być coś co wydaje przyjemniejsze dźwięki niż Ty. Wybacz mi szczerość, ale do opery to Ty się raczej nie nadajesz.

Diabeł: Nie to nie. Jeszcze będziesz prosił, żebym Ci zaśpiewał.

Obaj „nurkują” w swoich workach, wyjmują z nich różne przedmioty: flet, kastaniety, cymbałki, kurę, pluszowego żubra, żółwia. W tym samym czasie biały jastrząb z góry na scenę, wydaje dźwięki. Bohaterowie wyskakują z worków, stają na baczność, uśmiechają się do siebie.

Anioł: To jest to. Na te dźwięki czekałem! Ten ptak to dar od Boga J !!!

Diabeł: Hehe, on wcale nie brzmi, jakby był od Boga, ale nie ważne, ważne jest to, że mnie się też podoba ten orzeł, chociaż kolor ma nie za ciekawy, taki brudny. Ale to nic Anioł,  teraz mamy już wszystko.

Anioł: Spoko przyjacielu, za 1000 lat wyblaknie i będzie biały i stanie się symbolem tej krainy. Ale to jeszcze nie wszystko. Została jedna tylko sprawa. (na kartce rysuje coś, wspólnie z Diabłem budują płot)

Diabeł: Jeszcze chwila i będziemy bezpieczni!

Diabeł idzie na północ, później na południe, Anioł go przegania.

Anioł: Po co? Od północy jest morze, a od południa góry.

Diabeł: Ale od zachodu Twój nędzny las. Tu postawimy płot.

Anioł: Jaki nędzny? Na pewno dorodniejszy niż Twoja dzika puszcza. Płot będzie stał od wschodu, trzeba się bronić przed dzikimi zwierzętami.

Diabeł: Sam jesteś dziki. Płot będzie stał tu!!!

Anioł: Nieee, tu!!!

Szarpią się, przepychają, ciągną płot każdy w swoją stronę, w końcu pęka. Bohaterowie obrażeni odwracają się każdy w inną stronę. Gaśnie światło, chwila ciszy.

Anioł: Minął już rok, a Ty nadal jesteś obrażony?

Cisza.

Diabeł: Minęło 10 lat, a Ty nadal nie zmieniasz zdania?

Cisza.

Anioł: Jesteś uparty jak osioł od 100 lat. Kiedy Ty w końcu dorośniesz?

Cisza.

Diabeł: Taaak? A Ty? Od 1000 lat jak skała. Długo tak jeszcze nie będziemy gadać ze sobą?

Anioł: Tylko czy my mamy o czym gadać?

Diabeł: No wiesz, po tylu latach milczenia trochę się tego nazbierało.

Anioł: A który mamy rok? Straciłem chyba rachubę czasu. Trochę się nazbierało, pozmieniało, ale powiem Ci, że tylko cud sprawi, że znowu będę z Tobą gadał.

Diabeł (liczy na palcach): 966. Chcesz czekać na cud? Dobra, niech Ci będzie. Czekamy na cud!

Odwracają się plecami do widowni, twarzą do „morza”. Fanfary. Słychać tupanie. Bohaterowie nie wiedzą co się dzieje, Patrzą na siebie zdziwieni, obserwują bacznie Mieszka. W drewniakach, białej koszuli i kożuchu wchodzi Mieszko, w ręce trzyma sagan.

Mieszko: Ależ to była noc!!! (Wyciera usta rękawem, pije, zdejmuje kożuch, rozkłada go na ziemi, sam się kładzie, przeciąga się, ziewa głośno).

Pieje kogut.

Sługa (wbiega): Mieszko, witaj Panie!!! (Mieszko odwraca się na drugi bok) Panie! Tak nie można żyć. W czasie pokoju ucztujesz, śpisz na ziemi, nawet pod stołem. Tak nie postępuje europejski władca. (Mieszko nakrywa się kożuchem na głowę, Sługa próbuje go wydobyć spod nakrycia ) Nie używasz widelca, myjesz się …. Wcale się nie myjesz!!!, wierzysz w wróżby, chodzisz do czarodzieja, który mówi co masz robić. Stop! Niemcy z Ciebie się śmieją, chcą atakować nasz kraj!

Mieszko: Proszę, przestań, czego chcesz?

Sługa: Musimy przyjąć chrzest, aby być cywilizowani. Niemcy nie napadną na nas. Pomoże nam Twój ślub!

Mieszko: Zaraz, za dużo informacji. Chrzest, ślub i może jeszcze… Co jeszcze?

Sługa: Najważniejszy jest chrzest. Przyjmiemy go od Czech. Uniezależnimy się od Niemiec. Będziemy podlegać papieżowi.

Mieszko: To ja przyjmę chrzest, a Ty weźmiesz ślub. I sprawa załatwiona. Dwa sakramenty dla jednego człowieka w jednym dniu to zdecydowanie za dużo. Albo wiem, ja wezmę ślub, a Ty chrzest, z dwojga złego chociaż ładna żona mi zostanie, hehe. (Sługa krztusi się) Bo ładna jest, taaak?

Sługa: hmmm, no, panie, jakby to ująć, nie mi oceniać, za chwilę sam zobaczysz, bo jest już u nas w zamku. (Mieszko zrywa się, poprawia włosy, ubranie, chce uciekać sługa go łapie). Nie wstydź się, Panie. I tylko pamiętaj, mów jej komplementy, bo ucieknie.

Muzyka dworska. Wchodzi Dobrawa. Mieszko prawie mdleje, przeciera oczy ze zdumienia, nie dowierza, jest przerażony. Sługa przytrzymuje Mieszka, uspokaja go.

Sługa: Pamiętaj, że to nasza przyszłość.

Mieszko: (do widowni) No cóż, do odważnych świat należy. Poświęcę się. Pamiętajcie o mnie. (do Dobrawy) Hmmm, witaj… Piękna? Hmmmm….., hmmmm….., jak podróż?

Dobrawa: Dobra.

Mieszko (mówi do widowni): muszę ją oczarować! (przeczesuje włosy palcami, poprawia strój, bierze ją za rękę)

Sługa: Pocałuj ją w dłoń!

Mieszko: (całuje w dłoń) Pani, ta kraina należy do mnie. Rzeki, jeziora, morze, góry, lasy, puszcze pełne zwierzyny. Niczego Ci nie zabraknie.

Dobrawa ogląda krainę.

Mieszko: Spójrz na tego orła. Jest odważny, silny, mądry. (z dumą prezentuje się) Zupełnie jak ja!

Dobrawa patrzy na orła, głaszcze go.

Dobrawa: On mówi?

Mieszko: Dla Ciebie nauczę go mówić.

Dobrawa zadowolona, odkrywa twarz.

Mieszko: Oooo, oooo, oooo, Piękna Pani. Tego się nie spodziewałem, myślałem że mój Sługa zrobił mi głupi dowcip. Jak zwykle. A tu proszę. Zawsze chciałem poznać kogoś takiego jak Ty. Zostaniesz moją żoną?

Dobrawa: Tak!

Sługa przynosi kropidło. Anioł je chwyta i wszystkich święci, Mieszka kropi najdłużej i najwięcej, wylewa na niego kubek wody święconej. Diabeł nakrywa białą chustą ręce Mieszka i Dobrawy.

Mieszko: (otrząsa się) Przyjąłem chrzest! Teraz wszyscy Polacy wezmą chrzest. 966 rok to ważna data. Zobaczycie, kiedyś dzieci będą uczyły się tej daty w szkole, a pewna grupa uczniów w 2016 roku zrobi o tym przedstawienie.

Anioł kropi całą mapę wodą i wszystko dookoła, Diabeł trzyma wodę. Sługa, Mieszko i Dobrawa robią znak krzyża.

Mieszko (do Dobrawy): A gdzie nasz wóz? Ruszamy w podróż! (Anioł i Diabeł podają płot, który staje się wozem, Mieszko, Dobrawa i Sługa odjeżdżają).

Anioł i Diabeł (razem): Spotkamy się w Gnieźnie!!!

Anioł (do Diabła): I stał się cud! Nie dość, że teraz nasza POLAND jest bezpieczna, to jeszcze wierząca. I ma władcę z piękną żoną. I teraz dopiero będziemy żyli długo i szczęśliwie. Chodź Diabeł, musimy nadrobić te tysiąc lat milczenia. Może znowu razem coś zmajstrujemy? Hehe

Diabeł: A kto ostatni ten gasi świeczkę!

Anioł: Ale średniowiecze.

Obaj w podskokach schodzą ze sceny.

KONIEC


How it really was with that Poland..

Scena I

music in the background:

 Angel and devil meet on the bridge. They are friends. They are talking for a while and leave.

Scena I:

music in the background:

 Angel and devil enter the empty field. Each of them hold a bag, the angel - the stick, the devil - a fork. They look around.

Anioł: It's so empty here!!!

Diabeł: Yes! Clean and empty. We could mess this place up a little.

Anioł: What do you mean? What do you want to do with a desert like this?

Devil walks nervously, thinks, bumbles.

Anioł: I know!!! (with enthusiasm and joy jumps up) Look What I devised!!! Draws a line in the air . Devil does not understand. Angel takes out paper and pen, draws. Now devil understand. They arrange the shape of Poland. Both proud  stand in the middle and look at their work. Change the line and stay delighted.

Anioł: Here we will sow the forest. (takes out the seeds, share them with the Devil, both sow forest)

Diabeł: And here (shows the other side) will be backwood! (laugh)

They  both sit on the stones, admire their work   between them begins rivalry.

Anioł: Look Devil, my seeds have already sprouted their buds! Come here, look and admire!

Diabeł: Leave it off, and better come here, to my side and hear how my backwood is rustling!

Heroes gouge sticks in the ground, Angel takes out from under a stone blue ribbon, unwinds it, smells,, touches, begins to dance. Devil in the second stone also sees a similar ribbon, takes it, watches, compares to the  Angel’s ribbon.

Diabeł: It looks like a river.  Are we going to make two rivers here?

Anioł: Yes, but we must call them.  It's going to be the Vistula. It’s sooo looong.… (Laying  the Vistula on the map)

Diabeł: My river isn't worse too, I will call it the Oder.

Both correct the shape of their rivers,  the Angel begins to listen.

Anioł:Do you hear that?

Diabeł: No.

Anioł: Is someone riding a horse?

Diabeł: Don't be silly! We haven't created any humans or animals yet!!!

Anioł: It's an earthquake I guess, my legs are shaking!!!

Anioł: What is that?

Angel and Devil hug each other.  They collect Stones, built mountains. Wipe the sweat from their faces.

Anioł: It's so hot here!!!

Diabeł: Yes. Heat like in hell, hahahahaha!!!

Anioł (scared): Devil…, I can hear something again…

They take the foil, (sea) put it and swim.

Anioł: Oh Devil, I'm feeling great!

Diabeł: What a relief, wonderful!

Anioł: We have to call this somehow.. Just how?

Diabeł: Maybe…. Hmmm ….  Nooo……… or maybeee…. Sea!!!

Anioł: What sea???

Diabeł: What do you mean what sea? The Baltic Sea!!!

Angel is not delighted with this name, but finally agrees to it. Both come out of the water, they wring clothes.

Anioł: You know, we have to think a little more.

Diabeł: Angel, You're going to kill me!

Anioł: Ok, stop complaining, close your eyes and tell me six letters of alphabeat, no matter which ones.

Diabeł: Oh, really? Ok, watch out, I'm saying: (very quickly, incoherently)LPDNOA, hehehe.

Anioł: Whaaaaat? DONPLA?

Diabeł: Hahaha, you can't even repeat it: POLAND. Ooooh, I can't repeat it too.

Anioł: Ha, you're genius. POLAND, That’s the name of our new land. (hugs devil)

Diabeł: Ok...ok...stop..., enough of these hugs. But yes, I agree with you, I'm a genius. I found a name for our country. Now we can decorate our Poland.

They take out  of their sacks: brush, rakes, shovels,

Anioł: You know, I think it's too quiet here.

Both "dive" in their bags, take out different objects: tools, toys. At the same time,they hear the eagle. Angel brings an eagle.

Anioł: That’s the sound I was waiting for! This bird is a gift from God !!!

Diabeł: Haha, it doesn't really sound like it was from God, but nevermind, the important is that I like this eagle too.

Anioł: In a thousand years it will  be white, and it will become a symbol of this lands. But it’s not all yet. We must take care of just one business yet.

Diabeł: Only one moment and we will be safe!

The devil is going north, then south, angel chases him.

Anioł: What for? There's a sea in the north and mountains in the south.

Diabeł: But in the west there's your poor forest. We will build the fence here.

Anioł: What  poor? It's more plentiful  than your wild backwood for sure. Fence will be from the east, we have to defend from the wild animals.

Diabeł: You are wild! The fence will be here!!!

Anioł: Nooo, here!!!

The characters offended turn in different directions. The lights go out, a moment of silence.

Anioł: A year has already passed, and you are still offended.

Silence.

Diabeł: Ten years passed, and you still didn't change your mind?

Silence.

Anioł: You're as stubborn as a mule …..for hundred years. When wil you grow up?

Silence.

Diabeł: Yeees? What about you? For  thousand years like a rock. For how long we are not going to  talk to each other?

Anioł: Just do we have something to talk about?

Diabeł: You know..., after so many years of silence………….

Anioł: And what year do we have now? I think …I've lost the sense of time.  A lot has changed.  but I'm telling you, only miracle can  make that I will talk to you.

Diabeł(Counts on fingers): 966. Do you want to wait for the miracle? Ok, fine. We're waiting for the miracle!

Again they turn their back to back. Somebody is stamping. The characters do not know what is happening, look at each other surprised, watching attentively Mieszko.

Mieszko comes into wearing a white shirt and a sheepskin coat, in his hands holds a pot.

Mieszko: What a night!!! (Wipes his mouth with sleeve, drinks, takes off his sheepskin, puts it down on the ground, lies on it, stretches, yawns loudly).

A rooster crows.

Sługa (enters):Mieszko, welcome my Lord!!! (Mieszko turns to the other side.) My Lord! You can't live like that. During the peacetime you 're feasting, sleeping on the ground, even under the table. That's not how European king should act. (Mieszko puts the sheepskin on his head, the servant tries to take him out from headgear.) You don't use the fork, you wash yourself  …. You don't even wash yourself!!!, you believe in prophecies, you go to the  fortune-teller, who tells you what to do. Stop! The German people are laughing at you, they want to attack our country!

Mieszko: Please, stop, what do you want?

Sługa: We must to get baptized, to be civilizated. The Germans will not attack us. Your wedding is going to help us!

Mieszko: Wait, too much information. Baptism, wedding  and maybe something else… What else?

Sługa: The most important is baptism. We will take it from Czech Republic. We will make ourselves independent of Germany. We will subordinate us to pope.

Mieszko: So I will get baptized and you will get married. And case is done. Two sacraments for one man in only one day are definitely too much. Or… I’ve got an idea, I will get married, and you will get baptized, of two evils at least I'll get a cute wife, haha. Cause she's cute, riiiight?

Sługa: hmmm, my Lord, how would I put it, it's not for me to judge, you will see in a moment, cause she is in our castle already. (Mieszko jumps up, enhances hair, clothes, wants to run away, servant catches him.) Don't be ashamed, my Lord. And just remember, pay compliments to her, cause she will run away.

The servant brings in Dobrawa. Mieszko rubs his eyes in amazement, can’t believe, he is terrified. The servant keeps Mieszko, calms him.

Sługa: Remember, it's our future.

Mieszko: (to the audience) Well, faint heart never won fair lady. I will sacrifice myself. Remember about me. (to Dobrawa) Hmmm, hello… Beautiful? Hmmmm….., hmmmm….., how is travel?

Dobrawa: Good.

Mieszko (to the audience): I have to charm her! (combs hair with fingers, enhances clothes, takes her hand)

Sługa: Kiss her hand!

Mieszko: (Kisses her hand) My Lady, this land belongs to me. Rivers, lakes, sea, mountains, forests, backwoods full of animals. You will never be out of anything.

Dobrawa looks around the countryside.

Mieszko: Look at this eagle. It's brave, strong, wise. (presents proudly) Just like me!

Dobrawa looks at the eagle, strokes it.

Dobrawa: Does it speak?

Mieszko: I will teach it to speak.

Dobrawa feels glad, reveals the face.

Mieszko: Oooo, oooo, oooo, Beautiful Lady. I wasn't expecting that, I thought that my Servant made me a stupid joke. As always. And here we go. I always wanted to meet someone like you. Will you marry me?

Dobrawa: Yes!

The servant brings a sprinkler. The angel takes it and sprinkles them all, the servant, Mieszko and Dobrawa make the sign of the cross. The devil ties Dobrawa and Mieszko hands with a rope, the angel blesses their marriage.

Mieszko: (shakes) I got baptized! Now all Polish people willl get baptized. 966  year is an important date. You will see, someday, kids will learn about it at school, and a group of students in 2016  will make a play about it..

The angel sprinkles the whole map with water and everything around, the Devil holds water.

Mieszko (to Dobrawa): And where is our car? We're going on a trip! (The servant drives up in a carriage, all come off  the stage).

Anioł i Diabeł (both): We will meet in Gniezno!!!

Anioł (to Devil): And the miracle has become! Not enough, that our POLAND is safe, it's also christian. From now on we will live long and happy. Come Devil, we have to catch up these thousand years of silence. Maybe again we wil mess something up? Haha

Diabeł: And the last one blows the candle!

Anioł: What the Middle Ages.

Both come off the stage.

 

the end

 

Translated by Katarzyna Waśkiewicz and Katarzyna Lenkiewicz